W świecie zdominowanym przez tempo, skalę i efektywność, coraz wyraźniej słychać inne pytanie: czy naprawdę wiemy, dokąd zmierzamy? Future Days 2025 nie próbowało na nie odpowiedzieć jednoznacznie. Ta konferencja nie podsuwała gotowych recept, lecz tworzyła przestrzeń – intelektualną i fizyczną – do głębokiego namysłu. Nie przez przypadek miejscem wydarzenia była Estufa Fria, tropikalny ogród ukryty w sercu Lizbony, gdzie szklarnie przenikają się z roślinnością, śpiew ptaków wraz z wilgocią powietrza przypominają, że przyszłość, o której rozmawiamy, nie jest czysto cyfrowa.
To spotkanie liderów myśli i praktyki – futurystów, projektantów, polityków, innowatorów – miało jeden główny temat: „Towards Symbiotic Futures”. Zamiast kolejnych iteracji „przyszłości technologicznych” konferencja prowokowała do zmiany perspektywy: jak projektować świat, w którym technologia, ekosystemy i społeczeństwa nie konkurują, ale współistnieją. Symbioza nie jako metafora, lecz realny model rozwoju – systemowy, dekolonizujący, więcej-niż-ludzki.
W świecie innowacji przyzwyczailiśmy się do linearnego myślenia: problem, rozwiązanie, skalowanie. Tymczasem Future Days przypomniało, że największe innowacje XXI wieku mogą wyrosnąć nie z algorytmu, ale z pytania: kto naprawdę jest beneficjentem naszych systemów? I co się stanie, jeśli do tej listy dopiszemy nie tylko ludzi, ale także środowisko, lokalne wspólnoty, a nawet nie-ludzkich współuczestników? To nie są pytania abstrakcyjne. To pytania projektowe, strategiczne i – coraz częściej – legislacyjne.
Symbioza jako nowy paradygmat innowacji
Konferencja rozpoczęła się od mocnego akcentu – redefinicji samego pojęcia innowacji. „Symbiotic Futures” nie było tu modnym hasłem, lecz próbą przesunięcia dyskursu z efektywności na współzależność, z przewagi konkurencyjnej na zrównoważony wpływ.
Szczególne znaczenie miało miejsce wydarzenia: ogród tropikalny Estufa Fria, w samym centrum Lizbony, nie był dekoracją, ale manifestem. Wśród liści, pary wodnej, drewna, naturalnego korka i szkła można było doświadczyć, czym jest system, który działa tylko dzięki współpracy, różnorodności i subtelnej wymianie.
Wymaga to zmiany myślenia – od logiki liniowej do myślenia ekosystemowego. W praktyce oznacza to, że innowacje przyszłości nie będą już wyłącznie dziełem korporacji i startupów.
Coraz częściej będą tworzone z lokalnymi społecznościami, dla różnorodnych użytkowników i z myślą o całym spektrum interesariuszy – w tym tych niemających głosu: przyrody, przyszłych pokoleń, czy pomijanych grup społecznych.
Trzy mikroświaty Future Days, które zostają z nami
Wydarzenia takie jak Future Days budują swoją siłę nie tylko przez wielkie idee, lecz również przez konkretne eksperymenty intelektualne i instytucjonalne, które mają szansę realnie wpłynąć na kierunek rozwoju społecznego. Wśród wielu sesji i wystąpień, trzy przestrzenie tematyczne wyjątkowo rezonowały – być może dlatego, że dotykały najbardziej palących pytań: jak żyjemy razem? Kto uczestniczy w procesie projektowania systemów? I czy możemy zmieniać instytucje zamiast tylko je krytykować?
Pierwszą z nich był ONZ Future Lab, w którym rozważano, jak mogą wyglądać miasta przyszłości odporne na kryzysy – nie tylko klimatyczne, lecz również społeczne i kulturowe. Najciekawsze nie były jednak same koncepcje, lecz sposób pracy: zespoły łączyły przedstawicieli tzw. kultury Zachodu z Globalnym Południem, a celem nie była demonstracja technologii, lecz wspólne projektowanie nowego modelu życia miejskiego, uwzględniającego różne narracje i potrzeby.
Drugą przestrzenią był EU Innovation Lab, gdzie toczyła się z pozoru kontrowersyjna, ale w rzeczywistości bardzo aktualna debata: czy przyroda i zwierzęta mogą – i powinny – mieć swoich rzeczników w procesach legislacyjnych? To podejście, coraz częściej obecne w myśleniu strategicznym instytucji unijnych, otwiera drzwi do przedefiniowania pojęcia interesariusza w projektach publicznych, urbanistycznych, a także korporacyjnych.
Trzecim, najbardziej zaskakującym wątkiem, były rozważania zainicjowane przez brytyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości – o tym, jak mogłyby wyglądać więzienia przyszłości. Nie jako miejsca izolacji, lecz jako przestrzenie reintegracji i odzyskiwania relacji społecznych. Zaskakujące? Być może. Ale jeśli myślimy o innowacji jako o czymś, co ma realnie zmieniać jakość życia – również tych najsłabszych – nie możemy ignorować tego rodzaju tematów.
AI i kontrast narracji Polska – świat
Wśród licznych tematów poruszanych na Future Days nie mogło zabraknąć sztucznej inteligencji – ale nie była to ani rozmowa o hype’ie, ani o katastrofizmie. To, co szczególnie uderzało, to różnica w tonie, dojrzałości i zakresie refleksji między tym, co słychać globalnie, a tym, jak debata o AI wygląda w Polsce. W Lizbonie dominował język możliwości: AI jako narzędzie wspierające inkluzywność, efektywność systemów społecznych i odpowiedzialne zarządzanie wiedzą. Mniej lęków, więcej kompetencji. Mniej pytań „czy nas zastąpi?”, więcej: „dla kogo i jak może działać najlepiej?”.
W szczególności interesująco wybrzmiewał wątek roli AI w kontekście Globalnego Południa – jako szansy na nadgonienie nierówności strukturalnych w edukacji, zdrowiu czy dostępie do usług publicznych. Zamiast skupiać się na zagrożeniach związanych z automatyzacją, uczestnicy pytali, jak technologie mogą działać w logice wyrównywania szans – i jakie warunki muszą zostać spełnione, aby nie powtórzyć błędów kolonizacji danych i rozwiązań.
To nie oznacza naiwności – świadomość ryzyk i zagrożeń była obecna. Ale to, co odróżniało tę dyskusję, to dojrzała umiejętność osadzania technologii w realnym kontekście społecznym. AI nie jako obiekt fascynacji, lecz jako narzędzie do pracy z konkretnymi problemami – projektowania rozwiązań systemowych, nie tylko innowacji produktowej.
W Booster of Innovation™ wierzymy, że technologie same w sobie nie są ani „dobre”, ani „złe” – to my decydujemy, jak je zakorzenimy. Dlatego z uwagą wsłuchujemy się w globalne dyskusje – nie po to, by je kopiować, ale by lepiej tłumaczyć ich sens na lokalny kontekst. Różnica perspektyw może być źródłem napięcia – ale to właśnie w tym napięciu rodzi się postęp.
Prowokacja jako narzędzie projektowania myślenia
W świecie nadmiaru danych i deficytu uwagi jednym z najskuteczniejszych narzędzi do uruchamiania głębszej refleksji nie jest odpowiedź – lecz pytanie, które nie daje spokoju. Właśnie taką funkcję pełniły podczas Future Days celowo zadawane prowokacje, dzielone nie na scenie, lecz w przestrzeniach między formalnymi sesjami: w rozmowach, grupach roboczych, wiadomościach uczestników. Nie miały one dawać komfortu. Miały niepokoić.
Jedna z nich brzmiała: Czy nasza bańka progresywnej innowacji nie traktuje „symbiozy” jako z góry wygranego projektu? Innymi słowy: czy nie ulegamy iluzji harmonii, która przykrywa realne napięcia – ekologiczne, technologiczne, społeczno-ekonomiczne? Prawdziwe systemy symbiotyczne – te, które przetrwały próbę czasu – zawierają w sobie elementy konfliktu, renegocjacji, nierównowagi rozłożonej funkcjonalnie. Ich stabilność wynika nie z braku tarcia, lecz z jego konstruktywnej obecności.
To myślenie rezonuje z podejściem, które coraz częściej stosujemy w pracy strategicznej: jeśli chcesz stworzyć coś nowego, zacznij od zakwestionowania tego, co wydaje się oczywiste. W Booster of Innovation™ prowokacja nie jest kontrowersją dla kontrowersji. Jest narzędziem do odrywania się od schematów, które – choć efektywne wczoraj – dziś mogą już nie wystarczyć. Właśnie dlatego uważamy, że prawdziwa innowacja zaczyna się tam, gdzie kończy się komfort.
Prowokacje, które wybijają z automatyzmu
Jednym z najciekawszych elementów Future Days były nie tyle prezentacje, co pytania, które padały pomiędzy – w kuluarach, podczas rozmów, w grupie uczestników. Celowo formułowane prowokacje pełniły rolę intelektualnych wytrychów: otwierały nowe perspektywy, wytrącały z utartych schematów, zmuszały do myślenia głębiej.
Jedna z nich brzmiała: Czy traktujemy „symbiozę” jako coś oczywistego i z góry wygranego? To pytanie podważało założenie, że harmonia jest stanem naturalnym. W rzeczywistości nawet w przyrodzie współpraca często opiera się na napięciu, balansie interesów i gotowości do renegocjacji. Taki sposób myślenia – o przyszłości nie jako o bezkonfliktowym ideale, ale jako dynamicznym systemie pełnym wyzwań – jest znacznie bliższy rzeczywistości, z którą mierzą się liderzy.
W Booster of Innovation™ często sięgamy po pytania prowokujące jako metodę pracy strategicznej. Pomagają one wyjść poza bezpieczne ramy myślenia „tak zawsze było” i otwierają drogę do innowacji, które są naprawdę nowe – a nie tylko ulepszoną wersją znanego. Czasem jedna dobrze postawiona wątpliwość pozwala klientowi zobaczyć swój biznes, produkt czy rynek w zupełnie nowym świetle. I to jest moment, od którego zaczyna się prawdziwa zmiana.
Co przed nami: tematy, które niebawem będą kluczowe
Future Days nie było przewodnikiem po gotowych rozwiązaniach, lecz mapą przyszłych napięć, które warto dziś oswoić, zanim wymuszą reakcję. To właśnie tu – w intelektualnych szkicach i nieskończonych jeszcze narracjach – można było dostrzec zarysy tematów, które z dużym prawdopodobieństwem urosną do rangi priorytetów w nadchodzących latach.
Pierwszym z nich jest pozycja przyrody jako pełnoprawnego uczestnika systemów decyzyjnych. Mówimy nie tylko o ochronie środowiska, lecz o realnym włączeniu natury do ram legislacyjnych i projektowych – poprzez rzeczników środowisk, reprezentację interesów rzek, lasów czy gatunków. To wymusza fundamentalną rewizję sposobu, w jaki definiujemy interesariuszy i podejmujemy decyzje w organizacjach.
Drugim obszarem jest dekolonizacja technologii – zjawisko, które coraz mocniej przebija się do mainstreamu. Oznacza ono nie tylko równość dostępu, ale również przedefiniowanie tego, kto tworzy technologie, według jakich wartości i dla kogo. Narracja o AI pisana wyłącznie z perspektywy Doliny Krzemowej nie wystarcza. Potrzebujemy technologii kontekstowych, lokalnych, uwzględniających różnorodność społeczną i kulturową.
Trzeci kierunek – niezwykle ważny z perspektywy odporności systemów – to projektowanie mechanizmów renegocjacji, tarcia i odpowiedzialności. Przyszłości, które mają przetrwać, nie mogą być zbudowane na jednorazowej zgodzie. Muszą zakładać, że zmienność, napięcie i niezgoda są częścią procesu – i mogą służyć jako siła stabilizująca, a nie destabilizująca.
Kolejnym tematem, który coraz silniej dochodzi do głosu, jest koncepcja „unthinkable future” – zdolność projektowania przyszłości, której nie jesteśmy jeszcze w stanie sobie wyobrazić. To kompetencja, która nie opiera się na trendach ani danych historycznych, lecz na gotowości do poruszania się po nieznanym. Wymaga odwagi, pokory i narzędzi, które pozwalają nie tyle przewidywać, co zadawać pytania poza dotychczasowymi ramami.
Równie istotna staje się gotowość do działań, które nie są od razu mierzalne przez pryzmat ROI czy produktywności. W świecie przesyconym danymi, paradoksalnie to wyobraźnia i ciekawość stają się najbardziej deficytowym zasobem. Coraz częściej słyszymy więc wezwanie: przestańmy się pytać what works, zacznijmy się pytać what matters. Bo to, co naprawdę ma znaczenie, rzadko mieści się w Excelu.
Wreszcie: ambicja. Nie ta liczona wzrostem kwartalnym, lecz ta rozumiana jako zdolność wyjścia poza siebie – poza własny produkt, firmę, branżę. Czy naprawdę wyobrażamy sobie więcej? Czy mamy odwagę projektować rozwiązania, które odpowiadają nie tylko na potrzeby naszych klientów, ale też świata, który przyjdzie po nas? To pytanie – „are we ambitious enough?” – coraz częściej staje się kluczowym kryterium oceny strategii rozwoju.
W Booster of Innovation™ już dziś przekładamy te pytania na język decyzji – strategicznych, produktowych, organizacyjnych. Nie po to, by wyprzedzać modę, ale by tworzyć odporne ścieżki rozwoju – zanim przyszłość stanie się teraźniejszością.
Z głową w przyszłości, stopami na ziemi
Rozmowy o przyszłości niosą w sobie pokusę oderwania się od rzeczywistości. Łatwo wpaść w pułapkę narracji pełnych idei, które pięknie brzmią, ale trudno je wdrożyć. Tymczasem prawdziwe przywództwo – w organizacjach, miastach, ekosystemach – polega dziś nie na tym, by jedynie wyobrażać sobie inne światy, ale na tym, by systematycznie i odważnie budować pomosty między tym, co możliwe, a tym, co realne.
Właśnie dlatego w Booster of Innovation™ traktujemy spekulatywne myślenie nie jako cel sam w sobie, lecz jako narzędzie. Pomaga ono wydobywać to, co niewidzialne, zakwestionować założenia, które uznaliśmy za oczywiste. Ale to dopiero początek. Wartość spekulacji ujawnia się wtedy, gdy potrafimy przekształcić ją w konkret – w decyzję projektową, model działania, nowy produkt lub lepszy system.
Nasze doświadczenie pokazuje, że to właśnie ta zdolność – łączenia odwagi myślenia z dyscypliną wdrażania – buduje dziś przewagę firm i instytucji. Przyszłości nie wymyśla się na scenie konferencyjnej. Przyszłość kształtuje się w codziennych działaniach, które mają zakorzenienie w wartościach i celach, ale są weryfikowane przez rzeczywistość.
Future Days rezonuje to z naszą pracą
Future Days było dla nas czymś więcej niż wydarzeniem – było rezonatorem. Potwierdziło, że kierunek, w którym od lat podążamy w Booster of Innovation™, nie tylko wpisuje się w globalne trendy, ale wręcz je wyprzedza. Nie projektujemy w próżni. Pracujemy na przecięciu systemów: technologicznych, społecznych, środowiskowych. I coraz częściej słyszymy od naszych klientów jedno: potrzebujemy partnera, który rozumie złożoność i nie boi się zadawać trudnych pytań.
Spotkania z liderami z całego świata – od ONZ po lokalnych aktywistów – dostarczyły nam nie tylko inspiracji, ale i materiału operacyjnego. Nowe pytania o rolę technologii, natury czy sprawiedliwości społecznej przefiltrowaliśmy przez pryzmat tego, co robimy na co dzień: budowania strategii, produktów, usług, polityk. Bo właśnie w tej tranzycji – z idei w działanie – jesteśmy najlepsi.
To doświadczenie jeszcze mocniej utwierdziło nas w przekonaniu, że prawdziwa przewaga nie wynika dziś z dostępu do narzędzi, ale z umiejętności prowadzenia sensownych rozmów o tym, jak i po co ich używać. To dlatego firmy wracają do nas z kolejnymi tematami – bo szukają nie dostawcy, lecz współtwórcy zmiany.
Nieprzesłodzona przyszłość
Nie chcemy utopii. Chcemy przyszłości, w której naprawdę da się zamieszkać. Przyszłości, która nie unika złożoności, nie pudruje napięć, nie obiecuje łatwych rozwiązań. Właśnie dlatego wydarzenia takie jak Future Days są dziś tak potrzebne – nie dlatego, że dają gotowe odpowiedzi, ale dlatego, że stawiają pytania, których sami często sobie nie zadajemy.
To właśnie te pytania stają się dziś naszym najcenniejszym kapitałem. W Booster of Innovation™ traktujemy je jako punkt wyjścia do tworzenia rozwiązań, które są nie tylko nowoczesne, ale też odpowiedzialne, systemowe i osadzone w realnym świecie. Z myślą o ludziach, którzy będą z nich korzystać – dziś, jutro i za pięć lat.
Jeśli szukasz przestrzeni do rozmowy o przyszłości, która nie jest jeszcze gotowa, ale właśnie się kształtuje – zapraszamy. Bo wierzymy, że najlepsze projekty zaczynają się od odważnych rozmów.








0 komentarzy